Cały dzień obserwuję zamieszanie na tablicach moich znajomych, które dotyczy postu (post został już usunięty, zablokowany? Pozostał tylko w archiwum Google, bo jak wiadomo – w internecie nic nie ginie!) dotyczącego Januszy Biznesu w Rzgowie. Chodzi dokładnie o nieuczciwych przedsiębiorców, którzy handlują w halach C.H.Ptak, a nie o samego Pana Ptaka. Wspomniany post jest napisany bardzo przystępnym językiem, bo zabawnym i nieco wulgarnym (używane są po to, aby podkreślić coś ważnego w tekście lub po to, aby dodać tam nieco „humoru”). Poza tym, autor tekstu używa świetnych porównań! Oczywiście w tekście odkryłam również kilka perełek, które spowodowały, że wciągnęłam post niczym książki Pauliny Świst. To wszystko możecie przeczytać tutaj.

Nie będę skupiać się na treści postu, ale na treści komentarzy. To właśnie one podniosły mi ciśnienie i sprowadziły na ziemię uświadamiając, że przebywam w regionach nizin intelektualnych (Rzgów tak niedaleko). Autor postu jest pracownikiem na jednej z hal na Ptaku. Celnie punktuje każdy słaby punkt Januszy Biznesu tam handlujących, którzy nie wystawiają faktur oszukując skarb państwa na milionowe straty, jeżdżą autami za pół miliona złotych, zatrudniają na 1/2 etatu i przy zatrudnieniu informują wprost – zwolnienie chorobowe równoznaczne jest ze zwolnieniem forever. To wszystko wydaje się kuriozalne, dopóki nie dojdzie się do komentarzy, a tam… dulszczyzna i kalectwo ducha i rozumu aż hula.

Janusze Biznesu z Ptaka wydają się być prostakami zamkniętymi w klatce lat 80tych. Oni wypowiadają się tam najgłośniej. Autorowi postu grożą, w komentarzach tłumaczą, że uczciwie zarabiają, bo płacą ZUS-y i generalnie to nie nasza sprawa, tylko ich czy płacą podatki. W tych wszystkich komentarzach widzę kilka braków… Na pewno brak kultury, brak elementarnej wiedzy na temat ekonomii, brak wiedzy na temat funkcjonowania państwa, brak logiki. Z uwagi na chęć utrzymania przejrzystości tego postu wypunktuję co mnie zaobserwowałam wśród Januszy Biznesu.

Po pierwsze, pierdzielenie, że brak faktury jest dla dobra klienta to nic jak tylko hipokryzji Himalaje. Ich praktyki to nic innego jak oszustwo, bo klient odprowadza podatki od swoich dochodów, a kapitaliści ze Rzgowa już nie. Warto zaznaczyć, że u wszystkich tych uczciwych, ciężko pracujących Januszy widać wyjątkową tępotę jeśli chodzi o słowo „podatek”. Dla nich „podatek” to piekło, oddawanie pieniędzy za darmo, a ci co je ściągają to bandyci i złodzieje. Drogi, służba zdrowia, szkolnictwo i całe Państwo utrzymywane są chyba z pieniędzy zebranych z drzew przez tych z Wiejskiej. Drogi Januszu, nie oddajesz pieniędzy za darmo. Oddajesz je na drogi po których jeździsz i na które przeklinasz, bo są dziurawe (są dziurawe, bo nie płacisz podatków i nie ma za co ich wyremontować), oddajesz je na służbę zdrowia oraz na organy bezpieczeństwa, które przyjeżdżają, gdy ktoś Twą halę okradnie. Myślisz, że policja ma pensje płacone skąd? Myślisz, że drogi wybudowane są za co? Myślisz, że 500+ fundowane jest przez kogo? PRZEZ OBYWATELA, a dokładniej jego podatki. Państwo nie ma swoich pieniędzy, Państwem jesteśmy my. Rozumiem, mnie też by bolało jakbym miała płacić podatki od takich sum jakie oni przytulają co miesiąc, ale na swoje wydatki też im wystarczy. I niech mi ktoś nie wyjeżdża, że jest to ich kasa, ich sprawa. Nie! To jest kasa PAŃSTWA, A PAŃSTWEM JESTEŚMY MY. Na marginesie, mnie też podatki rozstrajają nerwowo, ale je płacę.

Po drugie, Janusze Biznesu z komentarzy pod w/w postem są krótkowzroczni. Widzą tu i teraz. Biznes według nich nie wygląda tak jak na kursach przedsiębiorczości, na wykładach z ekonomii, czy biznesu. Tam uczymy się planować, przewidywać rynek, nawiązywać stabilny kontakt z klientem, inwestować. W Rzgowie (i nie tylko, -pozdrawiam Wólkę Kosowską) biznes to tu i teraz, kasa na już. Nieważne, że jak jednej Pindzi, która nie jest pewna finansowo sprzedamy masę ciuchów bez faktury to drugiemu poważnemu przedsiębiorcy, który może okazać się lepszym, stabilniejszym klientem podkładamy nogę i tracimy go. To jest nieważne. Coś takiego jak bilans zysków i strat nie istnieje, bo przecież Pindzia daje nam też zarobić. Ludzie biznesu z całego świata, przyjeżdżajcie do nas uczyć się jak to się robi. Wy robicie to źle. To u nas są Einsteiny interesu!

Po trzecie, czytając komentarze kapitalistów ze Rzgowa jak i osób przebywających w ich towarzystwie nauczyłam się nowego słowa „spierdoliny”. To chyba już o czymś świadczy. Cokolwiek to oznacza, autor postu użył tego słowa raz (przecież pracuje u Janusza Biznesu), a w komentarzach „spierdoliny” skierowane do autora pojawiły się już pięć razy.

Po czwarte, ich trywialność widoczna jest w komentarzach. Prawdziwy biznesmen, który zostałby złapany na kradzieży nie skomentowałby takiego posta pół słowem. Może w konsultacji z doradcami wydałby jakieś oświadczenie, gdzie wyraża skruchę. Oni skruchy nie wyrażają, oni grożą, obrażają i plują jadem. Człowiek z odrobiną inteligencji oraz wykształceniem tak się nie zachowuje. Tu przebija się mentalność buraka, który dorobił się „za starych, dobrych czasów” i ni w ząb mu „nowa era”.

Prawdę trzeba napisać wyraźnie – LUDZIE NIEPŁACĄCY PODATKÓW TO OSZUŚCI I ZŁODZIEJE. Wszystkich za kraty! A jak zabraknie miejsc w więzieniach to wszystkich do jednej hali! I w nosie mam teksty, że każdy w tym kraju kradnie (mi się nie zdarzyło), z takim podejściem nigdy nie będzie dobrze.

Tylko drobnych przedsiębiorców żal… Tych prawdziwych drobnych przedsiębiorców, a nie tych, którzy się tak nazywają zza kierownicy pół milionowego cacka.

Reklamy