Komornik to słowo, które u większości wywołuje gęsią skórkę. Komornik to słowo, którego się boimy, którego wręcz nienawidzimy. Komornik to nie człowiek „to gnój, bandyta,złodziej”. Komornik to ten co zabrał niewinnemu ciągnik.

Komornik jak każdy inny zawód jest potrzebny. Powinien być szanowany, a nie jest. Traktowany jako złodziej coraz to gorzej ma w polskiej przestrzeni. Media robią co mogą, aby uskuteczniać „czarny PR” komorników. Na 10 wiadomości o komornikach, pozytywną przeczytam tylko jedną. Negatywnych 9. Chciałabym zaznaczyć, że te 9 negatywnych wiadomości często mija się z prawdą. Piszą je dziennikarze, którzy zupełnie nie znają litery prawa egzekucyjnego. Ludzie uwielbiają te wiadomości, bo komornik z założenia jest zły. Pod każdą wiadomością o komorniku, przeczytam komentarz o ciągniku. Ileż można?

Ciągnik.

Jak w każdej grupie społecznej i zawodowej znajdzie się słabe ogniwo. W przypadku komorników trafiło na tego z Łodzi, który to zajął ciągnik niewinnemu człowiekowi. Nie chce mi się zagłębiać w ten temat z prostego powodu – podczas czytania teorii dziennikarzy na ten temat bardzo się zdenerwuję. Dlatego powiem tylko tyle, że niestety nieznajomość prawa szkodzi. To, że nie znasz prawa nie znaczy, że ono cię nie obowiązuje. Nie ma takiej możliwości, że po zajęciu ruchomości przez komornika nic z tym nie możemy zrobić. Każda licytacja jest nadzorowana przez sąd przy którym komornik działa. Jeśli komornik zajmie rzecz, która należy do ciebie, a dłużnikiem nie jesteś to w twoim obowiązku jest udokumentowanie, że to jest twoja ruchomość. Wydaje się proste, ale dla pana od ciągnika jednak zbyt trudne. Lepiej zrobić szum, zadzwonić do mediów, które szybko podłapią temat, bo on się po prostu sprzedaje i lamentować przez wieki. Nie wiem czy wiecie, ale komornik z Łodzi w ramach zadośćuczynienia odkupił panu poszkodowanemu ten ciągnik. Nówka nieśmigana czekała na przyjęcie przez nowego właściciela i… się nie doczekała. Lepiej dalej wieszać psy na wszystkich komornikach w tym kraju i obwiniać cały świat za to, że nie zna się prawa.

Czarny PR

Swoją pracę licencjacką pisałam na temat czarnego PR, posiliłam się w niej osobą Jarosława Kaczyńskiego i do dnia dzisiejszego żałuję, że nie skusiłam się na wybór komorników. Byłoby o wiele łatwiej. Rada komornicza ma słabych fachowców od marketingu. Gdy patrzę na ich próby ocieplenia wizerunku ludzi wykonujących ten zawód to sama mam ochotę przejechać ich wszystkich tym problematycznym ciągnikiem. Jakiś czas temu, zorganizowano akcję typu „Nie bój się komornika”. Nie pamiętam nazwy tej akcji, ale miała ona na celu porozmawiania i poznania prawa. To były drzwi otwarte w kancelariach komorniczych. W moim mieście jest 5 kancelarii komorniczych, podczas tej akcji były cztery. W drzwi otwarte we wszystkich tych kancelariach przyszło łącznie 3 zainteresowanych zapoznaniem się z tematem. Trzech. Nie wiem jak wypadły statystyki ogólnopolskie, ale chyba nie warto psuć sobie humoru.

Powód nienawiści do komorników jest prosty jak drut – nieznajomość prawa.

Na ratunek – politycy

Czyli aktualnie Prawo i Sprawiedliwość. Partia, która urządziła rzeź organom egzekucyjnym. Sprawa ciągnika była tak nie do przyjęcia, że obiecali, że zrobią porządek z tą kastą, aby nigdy więcej takie sytuacje się nie powtórzyły. Wzięli się za szybkie zmiany, jak to oni lubią robić i… zmienili prawo, dodali nowe artykuły, stare wykreślili, obniżyli opłaty komornikom, narzucili na nich VAT, narzucili kilka innych (idiotycznych) obowiązków i finał jest taki, że jest więcej biurokracji, a prawo, które dotyczyło sytuacji takiej jak tej z ciągnikiem zostało nietknięte. Tak moi drodzy, nie zmieniło się nic w konieczności weryfikowania dłużnika i komu zajmuje się ciągnik. Komornik nadal nie musi tego w jakiś szczególny sposób weryfikować. Za to, nie może zająć tylu krów ile mógł i aby zająć coś rolnikom to najlepiej gdyby sam się nim stał. Biurokracja, utrudnianie wykonywania zawodu i nic więcej. A to o co był szał wszystkich zadłużonych nadal jest nietknięte.

Druga strona medalu – „Komornik oddaje, nie zabiera”

Ci co nie przepadają za komornikami pewnie są w niebo wzięci, że komornik ma trudniej, że będzie mniej zarabiał, że może mniej ruchomości zająć, że nałożono mu kolejne opłaty, wydatki itd. Bardzo dobrze złodziejowi! Tylko nie zapominajmy, że to my możemy mieć problem z odzyskaniem od sąsiada pokaźnej sumki, bądź możemy mieć problem z uzyskaniem alimentów od ex partnera. Wtedy polecimy z płaczem do komornika, a on nam odpowie …”ale ja nic nie mogę”.

Warto też pamiętać o tym, że to nie komornik wymyślił nam dług. Dług pojawił się, bo go nie spłacaliśmy. Egzekucja sądowa nie wygląda w ten sposób, że komornik przy porannej kawie wymyśla sobie kto dzisiaj zostanie dłużnikiem.

Doszło do tego, że niedługo komornicy będą prosić dłużników o spłatę zadłużenia. Albo, że będą robić to społecznie. A to nie o to chodzi w egzekucji. \Opłaty muszą być wysokie po to, aby ludzie bali się organu egzekucyjnego. Aby spłacali zadłużenia na bieżąco, a nie czekali aż sprawa trafi do komornika. W Polsce doszło do rzadko spotykanego zjawiska na świecie – komornicy zamykają swoje kancelarie. Powinno to nam dać do myślenia, bo jeśli padnie egzekucja w kraju to padnie wszystko inne. Nie dostaniemy telefonu na abonament na dowód, będzie ciężej uzyskać kredyt, a żeby kupić pralkę na raty będziemy musieli wykazać historię kredytową za ostatnie 5 lat. Te czasy nas czekają z prostego powodu – firmy będą się bały o to, że nigdy nie odzyskają tego co nam pożyczyli.

 

 

Reklamy