Kraj Trolli, prohibicji i nieziemskich widoków- Norwegia

We wszystkich krajach Europy (jeszcze!) nie byłam, więc nie powinnam używać twierdzeń, które zaraz wystukam na klawiaturze mojego komputera, ale zanim to zrobię chciałabym najpierw napisać dlaczego zdecydowałam się na głoszenie takich twierdzeń na blogu. Powód jest prosty – to mój blog, dlatego mogę tu stwierdzać co mi się spodoba. Nawet jeśli nie mam solidnych argumentów. Twierdzenie, które wymagało ode mnie tego dłuższego wstępu brzmi: Norwegia jest najładniejszym krajem w Europie.

Tak, tak… wiem, że nie byłam we wszystkich ;-)

Moje marzenia skupiają się m.in. na tym, żeby raz do roku wyjechać na porządne wakacje. Nie zawsze się to udaje, bo zasobność portfela moich braci jest różna. Nie czarujmy się, gdyby nie moi bracia to nie zobaczyłabym nic poza widokiem zza okna mojego pokoju. Dlatego nie będę tutaj czarować, że przy najniższej krajowej lub czasami nieco wyższej (zależy od pracy) jestem w stanie pozwolić sobie na wakacyjne wojaże. Za to mogę stwierdzić, że Norwegia iż kraj diabelsko drogi, jest nie tylko dla bogaczy. Można ją zwiedzić „po kosztach”. Tak też zdecydowaliśmy z moimi znajomymi.

Norwegia zawsze zostawała w gdzieś w tyle podczas naszych rozmyślań o wspólnych wyjazdach. Zawsze twierdziliśmy, że zaliczymy ją jak będziemy już obrzydliwie bogaci. Aż tu nagle, przyjaciel mojego Jedynego, podjął się wyzwania i zaplanował bardzo szczegółowo naszą „Norwegię tanim kosztem”. Pomyślałam, że jest szalony. Jednak, jak przedstawił nam swój końcowy plan to stwierdziłam, że ma to sens i podziwiam go do dzisiaj, że chciało mu się.  Warunek taniej Norwegii jest jeden – nastaw się na biwak i koczowniczy tryb życia.

Koczownicy z nas idealni, dlatego spakowaliśmy swoje plecaki ze stelażem, kupiliśmy przewodnik, mapy i wzięliśmy w ręce namioty. Wyruszyliśmy autem. W 6 osób. Auto 7 osobowe, ale na miejscu siódmego pasażera były nasze bagaże.

Były to wspaniałe widoki, ponieważ Norwegia wzdłuż i w szerz jest przepiękna. Jazda autem nie jest męcząca, ponieważ z którego okna samochodu nie spojrzysz to widzisz zapierające dech w piersiach widoki. Takie widoki, że nawet profesjonalne aparaty nie oddają tego uroku.

 

2015-07-life-of-pix-free-stock-photos-yoga-rocks-mountains-juliacaesar

Trolltunga. Mam nawet bardzo podobne zdjęcie do tego. Trasa jest bardzo długa, ale warto spróbować,bo widok jest tego warty. My wzięliśmy namioty w góry i rozbiliśmy się zaraz przy tym jęzorze Trolla. Na drugi dzień wracaliśmy do auta. Niektórzy próbują pokonać trasę w dwie strony w jeden dzień, ale polecane jest to tylko dla osób, które często wyruszają w góry.

Norwegia tanim kosztem – na co się przygotować?

  1. Rozbijanie materiałowego domu. Tania Norwegia to przede wszystkim nocleg w namiocie. Można zdecydować się na wybór pól namiotowych (w dobrych przewodnikach są dołączone nawet oceny kempingów). lub na rozbijanie się na dziko. W Norwegii można rozbijać się praktycznie wszędzie. Oczywiście, trzeba przestrzegać pewnych reguł takich jak odpowiednia odległość od budynku itd. ale to nie jest problem.
  2. Prohibicja. Częściowa, ale bardzo utrudniająca życie polskim turystom. Wyjechaliśmy na dwa tygodnie, nasze zapasy procentów szybko się wyczerpały (zwłaszcza po spotkaniach z Polakami mieszkającymi na stałe w Norwegii). Braliśmy tyle ile limity pozwalały, ale wierzcie mi, że spotkania spragnionych polskiego trunku Polaków mogą pochłonąć wszystkie ukryte butelki z magicznym płynem. Po tygodniu stu procentowej trzeźwości byliśmy tak zdesperowani, że zdecydowaliśmy się na zakup piwa (18zł puszka). Gdy poszliśmy do kasy z naszymi dokładnie wybieranymi trunkami, Pan w kasie powiedział, że niestety w niedzielę w całym kraju nie można sprzedawać alkoholu. Byliśmy w szoku. To jednak nie koniec prohibicji. W Norwegii monopol na alkohol ma państwo, dlatego tylko w sklepach  Vinmonopolet można zakupić trunki wysoko procentowe. Sklepy te są czynne do 18:00 jest ich 314 w całej Norwegii. Raz mieliśmy taką sytuację, że z pola namiotowego do najbliższego sklepu mieliśmy aż 80 km. Dla porównania, w samej Łodzi sklepów sprzedających alkohol jest ok. 1895.
  3. Życzliwość. Norwegowie są bardzo powściągliwi i oschli, ale bardzo życzliwi i darzą wszystkich ogromnym zaufaniem. Spotkaliśmy przypadek, gdzie na parkingu stało 7 samochodów Porsche, a do każdego z nich były kluczyki położone na dachu. Inny przypadek, gdy w nocy chcieliśmy kupić prysznice na polu namiotowym, a Pan nie miał drobnych, aby nam wydać resztę dlatego dał nam żetony do pryszniców i poprosił, abyśmy zapłacili rano. Gdy rankiem poszliśmy zapłacić za prysznice, był tak zdziwiony, że Polacy przyszli zapłacić, a nie pojechali bez słowa, że postanowił, że nie musimy płacić wcale.
  4. Przestrzeganie prawa, zwłaszcza na drogach. Jeżdżenie w Norwegii może być katorgą dla tych właścicieli Porsche z punktu trzeciego. Ponieważ na ok. 4000 km, które przemierzyliśmy po norweskich drogach, tylko RAZ spotkaliśmy przypadek, gdzie mogliśmy jechać 90km/h i to tylko przez 10 kilometrów. Zazwyczaj można było jechać 60 km/h lub 70 km/h. Mandaty za przekroczenie prędkości bolą (ok. 1200zł za przekroczenie 3km/h), dlatego wszyscy przestrzegają prawa i jeżdżą zgodnie z przepisami. Na norweskich drogach nie spotkaliśmy ani jednego radiowozu.
  5. Jedzenie z papierka. Przywiezione z Polski. Ceny w Norwegii są kosmiczne. Za bułkę trzeba zapłacić ok.10 zł, za kawałek wołowiny nawet i 250 zł. Dlatego, przed wyprawą należy dobrze zaopatrzyć bagażnik swojego auta w polskie przysmaki każdego koczownika – pasztet, puszki, zupki chińskie i butle gazową. Nie można przewieźć ziemniaków, dlatego lepiej zdecydować się na makarony lub ryż. O cenach alkoholu nawet nie wspomnę…
  6. Na przebywanie w aucie z tymi samymi osobami. Auto było naszym jedynym środkiem transportu. Dlatego, warto aby w tego typu podróż zabrać ze sobą sprawdzonych znajomych lub przyjaciół. My pojechaliśmy w sześć osób (trzy pary) i niestety jedna para dawała nam popalić. Dokładniej dziewczyna kolegi. W podróży poznaje się ludzi najlepiej. Jednogłośnie stwierdziliśmy, że nigdy nie zabierzemy jej w ponowną podróż.

Po podróży zastanawiało mnie jedno. Jak Norweg, który ma 80 km do najbliższego sklepu z alkoholem wysokoprocentowym ma go zakupić, skoro pracuje do 17:00, sklep jest czynny do 18:00, a ograniczenia prędkości nie pozwalają na szybką jazdę?

O atrakcjach turystycznych napiszę w innej notce, o historii prohibicji w Norwegii również. Na te punkty potrzebne są oddzielne wpisy. Zakochacie się w Norwegii, obiecuję.

Advertisements

6 thoughts on “Kraj Trolli, prohibicji i nieziemskich widoków- Norwegia

  1. Zgadzam się, że Norwegia jest piękna. Czy najpiękniejsza? Hmm. Sporo jest cudownych krajów w Europie i podejrzewam, że zalezy czego się szuka i co się lubi. Ale wycieczkę mieliście niesamowitą. Zazdroszczę troszeczkę, ale pozytywnie

    Polubione przez 2 people

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s