Studia wydają się być bezużyteczne, ale mnie czegoś nauczyły… Nauczyły mnie prawa. Nie takiego od deski do deski, którego znajomością mogą się chwalić prawnicy, ale takiego które przyda mi się w życiu codziennym. Dokładniej w pracy.

Na jednych zajęciach z human resources mówiliśmy o kontroli pracowników. Dokładnie o tym jak kontrola wpływa na wydajność pracownika. Dyskusja trwała w najlepsze. Nieważne do czego doszliśmy w naszych rozważaniach. Ważne co ja zapamiętałam… Zapamiętałam, że pracownik może być kontrolowany przez pracodawcę tylko wtedy kiedy pracodawca powiadomi o tym pracownika. Czyli, w skrócie ujmując : wszelkie ukryte kamery oraz wszelkie szpiegujące programy zainstalowane na komputerze są zabronione. Program rejestrujący każde posunięcie, kliknięcie i logowanie wykonane przez pracownika jest również nielegalny (jeśli pracownik o tym nie wie)!

210H
Tak wygląda szef – szpieg, gdy zostaje zdemaskowany ;-)

Kontrola pracownika

Jak dziś pamiętam, że miałam problem, aby zrozumieć dlaczego pracownik musi być informowany o sposobie kontroli. Co to za kontrola o której pracownik wie? Bez sensu.
Jednak, gdy zaczęłam pracę, wszystko okazało się jasne. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Kontrolując nieświadomego o tym pracownika łamiemy jego prawo do prywatności. Jeżeli w umowie nie ma zapisu o zakazie używania stron internetowych wyłącznie do celów prywatnych to … pracownik ma prawo z nich korzystać, a Ty drogi pracodawco nie masz prawa go szpiegować nie informując go o tym. Na kontrolę typu : rejestrowanie każdego ruchu na komputerze czy wpisanego hasła, czy używanie kamery wbudowanej w lap topa PRACOWNIK MUSI wyrazić zgodę. I wcale jej wyrażać nie musi …
Najważniejsze jest to, aby wiedział, że taka kontrola jest stosowana w firmie. Jeśli nie wie, może podać Cię do sądu o zwykłą kradzież i szpiegowanie. 
To dotyczy się również komputerów osobistych, które pożyczamy znajomym i nie informujemy ich o programie szpiegującym wgranym na dysk.

Zupełnie nie rozumiem również takich form kontroli. Kontrola polegająca na podglądaniu czy monitorowaniu każdego ruchu pracownika, w moim mniemaniu wcale go nie motywuje tylko rozprasza. Nie rozumiem także, po co szpiegować bez wiedzy pracownika? Przecież wiedza zdobyta w sposób nielegalny nie może być podstawą do zwolnienia czy wyciągnięcia jakichkolwiek konsekwencji wobec pracownika.

work-933061_1920
Nielegalny „Big Brother” w pracy to coraz częstszy problem pojawiający się w Polsce. Niedozwolone (bo bez ich wiedzy) podglądanie pracowników, spowodowane jest brakiem znajomości prawa. Konstytucja RP wyraźnie mówi o prawie do prywatności każdego człowieka, niezależnie od tego czy człowiek przekroczył próg firmy, czy nie.

Jak rozpoznać, że jesteś nielegalnie obserwowany?

Jest to trudne. Programy typu szpieg, mają to do siebie, że mogą występować na komputerze pod zupełnie inną nazwą, albo być zainstalowane w niewidocznym folderze. Jest to zrobione po to, aby pracownik czy współmałżonek nie był w stanie zorientować się, że taki intruz jest w komputerze i żeby nie mógł programu odinstalować.
Jednak pracodawcy często uważają, że są cwani i że ich pracownik to półgłupek, który na tym się nie zna, bo nie skończył informatyki. Szkoda, że zapominają o tym, że niektórzy interesują się takimi zagadnieniami hobbystycznie oraz o tym, że ich pracownik potrafi przywracać stare, usunięte z komputera/kosza pliki, których nie ma od lat na komputerze. To samo potrafią robić z telefonami. Co prawda, potrzebują na to trochę czasu, ale 8 godzin w pracy jest wystarczające …

Każdemu kto podejrzewa swojego szefa o te wołające o pomstę do nieba czyny, radzę aby :

  1. Podłubał w nosie, a następnie zakleił kamerkę.
  2. Napisał o tym na swoim blogu i udostępnił to w formie takiego wpisu jak ja. W końcu, szef widzi nasze nawet anonimowe blogi…

O „szpiegach” zainstalowanych przez anonimowych wirtualnych złodziei (hakerów) można przeczytać tu. Jest tu wspomniane również o tym, jak zachowuje się komputer, który jest szpiegowany.

Reklamy