Całe szczęście, że mamy mamy

Wszystko w życiu się zmienia. Zmienia się władza, historia, poglądy, wygląd. Nie wiem czy zauważyliście, ale blog również zmienił swój wygląd. Lubię zmiany :-) Niekoniecznie te w życiu, nad którymi nie mam kontroli, ale te na blogu – bardzo :-) Zmieniamy się również my. Notka powinna być ściśle związana z polityką i poglądami społecznymi na pewne aspekty, ponieważ poprzednia wzbudziła spore zainteresowanie na blogu. Bardzo się z tego cieszę, dlatego stwierdziłam, że dodam nową kategorię na blogu „Polityczne eskapady”. Zrezygnowałam ze swojej żelaznej zasady, że na blogu nie będę poruszać tematów politycznych i że skupię się na przyjemniejszych sprawach. Są dwa powody mojej decyzji. Pierwszy poznaliście – tematy związane z polityką robią tutaj spore zamieszanie i wywołują dyskusje w komentarzach, które bardzo lubię. Jak mogłabym odmówić sobie, poznawania Waszych opinii na tematy, które również mnie denerwują? Drugi powód jest banalny – lubię politykę, interesuję się nią i lubię poszerzać swoją wiedzę w tym zakresie. Jeszcze wiele rzeczy muszę zbadać w tej dziedzinie i do eksperta jeszcze mi daleko, ale wiem, że od Was mogę się mnóstwo dowiedzieć i nauczyć. Jednak nie mam zamiaru dzisiaj ZNOWU pisać o polityce. Nic z tych rzeczy.


 

Cudownie jest być dzieckiem, które tuż przed zamknięciem oczu czuje delikatne usta na swoim policzku. Cudownie jest być dzieckiem, które wchodząc do domu może zrzucić wraz z tornistrem całodniowy stres i przytulić się do towarzyszki swego życia. Cudownie jest być dzieckiem, które cierpiące przez gorączkę może liczyć na kubek z ciepłą herbatą i porcję witamin. Cudownie jest być dzieckiem swojejdigi -mama_przyjaciel_brown -zakątek mamy.

Jednak mama mamie nie równa. Niektóre mamy każą swojemu dziecku założyć ciężki, szkolny tornister z powrotem na plecy i zmagać się ze stresem również w domu. Niektóre matki zamiast kubka gorącej, stawiającej na nogi herbaty będą kazać swojemu choremu dziecku iść i zarobić na ową herbatę. Niektóre matki pod płaszczem bycia dobrą, zatracają się w walce o przyszłość dziecka nie zauważając nieszczęścia swojej pociechy. Ile kobiet, tyle matek. Gdybym miała się skupić na nich wszystkich to notka byłaby porządnym pretekstem do wydania książki. Jednak ja znam kobietę, która matką idealną nie jest, ale na pewno jedną z najlepszych. Tak podejrzewam.

Kobieta, która nie wylewa swoich pozytywnych uczuć. Pod tym względem jest w sobie zamknięta, ale z drugiej strony potrafi cieszyć się z małych rzeczy. Jednak swoje negatywne emocje potrafi na dziecku wyładować w sposób bardzo bolesny dla każdej latorośli. Nieważne, czy owa latorośl jest dorosła czy 5letnia. Każde negatywne jej słowo boli niesamowicie mocno, niezależnie od wieku. Ona w słowach nie przebiera. Nie raz byłam świadkiem tego, że była zła na swoje dziecko, dlatego że ono chciało dla niej dobrze i powiedziało swoje zdanie na temat jej poczynań. Ona wpadła w szał i zabroniła dziecku wtrącać się w swoje życie. Jakim prawem? Przecież to jest kobieta, która sama stanęła na nogi po wielu nieprzyjemnościach związanych z ex-mężem. Jednak w oczach tego dziecka, była osobą nieszczęśliwą. Uśmiech, który zawsze towarzyszył na jej twarzy – nieważne co złego się działo – nagle ustąpił miejsca złości, zgorzkniałości i zazdrości? Zazdrość była spowodowana tym, że mąż, który kiedyś był dla całej rodziny potworem, teraz ułożył sobie życie z nową kobietą, wyprowadził się. Mieszka w domku jednorodzinnym o którym tak marzyli. Teraz on mieszka w takim z NIĄ i jej córką. Dla NIEJ się zmienił. Myślę, że to bolało tę kobietę. Poza tym, rozwody potrafią wpłynąć na samoocenę kobiety, rujnując ją do zera. Zupełnie nie rozumiem dlaczego?
Jednak z moich bocznych obserwacji wynika, że to wcale nie zasługa osoby, którą spotkał, ale miejsca. Owszem, osoba która jest obok ma wielki wpływ na to jak wygląda nasze życie, ale są miejsca na ziemi, które potrafią przytłumić i zniszczyć takie uczucia jak miłość i wszystkie inne pochodne. Są. Sama takie miejsce kiedyś odwiedziłam. Kobieta nie mogła sobie z tym poradzić, znalazła ucieczkę w związku, który niekoniecznie wpłynął na nią dobrze. To właśnie będąc w tym toksycznym związku jej uśmiech zniknął. Ona tego nie widzi, dziecko tak. Ono próbuje walczyć o swoją matkę, ale kiedyś zwątpiłam czy jego poczynania mają sens. Przecież ta kobieta tak często potrafiła w stronę własnego dziecka powiedzieć tak okropne słowa. Patrząc z boku są to słowa nie do zaakceptowania. Spytałam tego dziecka, dlaczego tak o nią walczy. Nie rozumiałam tego zupełnie. A wtedy, dostałam wystarczającą odpowiedź. „Widzisz, z mamą przeżyłyśmy piekło. Gdy wszystko było na jej głowie, cały czas mnie chroniła, była moją przyjaciółką do której leciałam z każdym problemem. Wtedy mogłam na nią liczyć, ona nie chciała mnie martwić swoimi problemami. Gdy sobie nie radziłam, broniła mnie przed całym światem. Starała się. Teraz ona sobie nie radzi, a ja ją rozumiem. Rozumiem jej żal do świata o niesprawiedliwość, żal do świata, że dla niej jest już za późno. Jednak nawet teraz, gdy nasze relacje mocno się zmieniły. Pomaga mi za każdym razem, a gdy widzi wokół mnie niebezpieczeństwo walczy jak lew o moje dobro. Gdy byłam chora, była zawsze przy mnie. Gdy miałam problemy w szkole, siedziała ze mną i uczyła mnie matematyki. Gdy wiele lat temu, nie było co do garnka włożyć, oddała mi swoją porcję. Żebym tylko ja była najedzona. Każdy ma chwile słabości. Ona też. Kocham ją za to, że nauczyła mnie być dojrzałym człowiekiem,

o_moj_boze_mama_miala_racje_smieszne_2014-10-30_02-16-30

Czasami mam wrażenie, że ten obrazek pasuje idealnie do mojej mamy. :-)

który rozumie dlaczego czasami potrafi powiedzieć tak bolące słowa, który jest pełen zrozumienia dla ludzkich błędów, który kocha ją bezwarunkowo. Po takich słowach, wystarczy że przyjdzie do mnie i spyta jak minął mi dzień, albo czy chcę kawę, czy idę z nią zapalić czy …cokolwiek. Wystarczy, że wszystko wróci do normy. Bez zbędnych rozmów, które bolą. Nie musimy rozmawiać, bo znamy się tak dobrze, że już nie musimy tych tematów poruszać. Kochamy się i jest to moja największa przyjaciółka w życiu. Mimo, że ta przyjaźń jest dość specyficzna to jednak jest silna i na całe życie…”

I tego życzę każdemu. Takiej przyjaźni na całe życie, takiej która Cię rozumie niezależnie od tego co strasznego zrobisz. Takiej, która stoi ZAWSZE za Tobą murem.

 

Mamy są bohaterami. Całe szczęście, że mamy mamy.

Reklamy

9 thoughts on “Całe szczęście, że mamy mamy

    • Oczywiście, że nie jest, ale chciałam dać przesłanie, że kochana mama to nie ta idealna tylko ta którą traktujemy jak najlepszą przyjaciółkę i ją rozumiemy. To ta która nauczyła nas rozumieć kogoś obok i kochać :)
      Cieszę się, że udało mi się przekazać to co chciałam i że się podoba :)

      Polubione przez 1 osoba

  1. Pingback: Toksyczna mamusia | Chmury kultury

  2. Nie da się opisać bycia mamą, nie mając tego doświadczenia. To są etapy, a każdy jest inny, nieprzewidywalny.
    Kilka lat temu mówiłam, że nigdy nie krzyknę na dziecko, ale zdarza mi się to robić. Kilka lat temu wydawało mi się, że macierzyństwo to tylko kolorowe i przyjemne sprawy, ale rzeczywistość bywa inna. Kilka lat temu czułam, że będę idealną mamą każdego dnia, ale czasem mam gorsze dni jak każdy.
    Natomiast wiem, że nigdy nie uderzę. Tego się trzymam i tak zostanie.
    Moja córka czasem mówi: jesteś najlepszą mamą na świecie, a czasem ma mnie dosyć ;) Życie :)

    Polubione przez 1 osoba

    • Ojj ile razy ja mamie mówiłam, że jej nie znoszę, czasami nawet zdarzało się słowo „nienawidzę”, a ona mi odpowiadała „Ale mnie kochasz ;)” hehehe Kłótnie to normalna sprawa :) Zwłaszcza gdy się mieszka razem ;)

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s