PANI PANIka

Halloween już jutro. My robimy dzisiaj, bo stwierdziliśmy, że może być ciężko wędrować 1 listopada na spotkania z rodziną. Ogólnie, pomysł na swój wygląd mam, ale nie jestem jeszcze w ogóle przygotowana. Nawet nie próbowałam robić na swoim ciele tych wszystkich ran i blizn. Mam przybory, aby to robić, ale jeszcze nigdy tego nie robiłam. Pewnie nie będę najlepiej ubraną na imprezie, ale …JEDYNY będzie :) I coś czuję, że będę się z tego bardziej cieszyć niż on. Miała być notka o Halloween, która dopełniałaby dwie poprzednie (usunęłam niechcący kilka obrazków z dwóch poprzednich), ale teraz Halloween jest wszędzie w sferze internetu, więc ja Was tym męczyć nie będę.
Jest jesień to Wam ponarzekam.

Znacie to uczucie, kiedy nagle Wasz szef i w sumie wszyscy dookoła zaczynają mówić po chińsku? Kiedy rzeczy, które robicie na co dzień sprawiają Wam taki trud, że czujecie się jak dzieci we mgle? Kiedy wszystko dookoła Was ma takie tempo, że nie nadążacie? Kiedy chcecie coś napisać, a Wasz mózg totalnie Wam nie pomaga, ani nie doradza jak to zrobić?
Jeśli znacie to uczucie, to oznacza jedno … byliście przemęczeni. Tego o to zaszczytu dożyłam ja. Uczucie straszne.
Zaczęło się od weekendu w którym postanowiłam, że sobie dorobię. I tak o to po swojej standardowej pracy, poszłam do drugiej na noc, a po tej nieprzespanej nocy na wybory (byłam w komisji). W komisji głosy liczyłyśmy do rana i po 4:00 (już nawet nie pamiętam dokładnie) w poniedziałek dotarłam do domu. Przespałam się 3 godziny i wyruszyłam na swoją obronę (udało się! ;-) ). Na obronie łepek mój pusty, bolał mnie tak jakby szalało w nim stado słoni, a nie wiedza o Public Relations. Po obronie, wyruszyłam do babci, której obiecałam, że będę i tak o to, późno w nocy wróciłam do domu. Może późno nie było, bo było chyba chwilę po 21, ale dla mnie był to koszmar. Położyłam się spać, poszłam do pracy i tak w kółko aż do środy. W środę pracowałam w drugiej pracy, do północy. I właśnie wtedy miałam pierwsze sygnały, że moja głowa wybuchnie.
I eksplodowała. W środę, w sumie to już czwartek w nocy. Nigdy w życiu nie czułam się tak tragicznie i nigdy w życiu nie podejrzewałabym siebie o takie zachowanie. Ból głowy urósł do takich granic możliwości, że już nawet spać nie mogłam. A o 7:00 rano wyłam i z bólu i z paniki.
Panika ogarnęła mnie, gdy zobaczyłam siebie w lustrze. Wyglądałam jak staruszka, z worami pod oczami większymi niż moje worki na gruz po remoncie. Nie poznałam sama siebie. Potem ogarnęła mnie jeszcze większa panika na samą myśl, że muszę iść do pracy i znowu wszystko ogarniać. Na co dzień problemem to nie jest, ale wczoraj to był największy problem mojego małego wszechświata, bo mój mózg wyłączył się. Padł. Nie był nawet jako stand by, on był totalnie wyłączony.
To był pierwszy, od dawna, moment kiedy miałam ochotę krzyknąć „Mamusiu, napisz mi usprawiedliwienie z życia”.
I mamusia napisała. Tzn. dokładniej szef napisał, gdy po rozpaczliwym smsie ode mnie, napisał „Zostań w domu. Odpoczywaj. Jutro też zrób sobie wolne :-) ”
Ból głowy był nadal, ale paniki już nie było, bo siedziałam w domu z myślą, że jedynym zmartwieniem na dziś jest tylko ON z którym pomału zaczęłam się oswajać. Przecież towarzyszył mi już przez prawie tydzień.

Dziś, delikatnie otworzyłam oczy ze strachem, że ON jest dalej ze mną, ale póki co minęły godziny od otworzenia powiek i JEGO nie ma. Chyba poszedł do innych przemęczonych, a mnie zostawił w spokoju. Szkoda, że mojego wyglądu nie zabrał ze sobą. Hmm, może tak się ze mną zaprzyjaźnił, że chciał oszczędzić mi przygotowań na dzisiejszą imprezę Halloween? Bo w sumie, patrząc w lustro stwierdzam, że przygotowywać się nie muszę. Już straszę.

(Wiem, że zdania nie zaczyna się od „bo”)

(TO MOJA 50 NOTKA)

Jak żyć Panie Kaczyński?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s