Czy jeszcze pa­miętasz, że zos­tałeś stworzo­ny do radości? *

Samoorganizacja to tej jesieni zadanie niewykonalne. Przynajmniej dla mnie. Zawsze dobra organizacja należała do moich słabych stron, ale w tym roku przechodzę samą siebie. Jeśli jesteś słabo zorganizowany to wszystko jest w porządku dopóki Tobie to nie przeszkadza. Jeśli zaczyna Cię drażnić to oznacza, że coś wymaga natychmiastowej naprawy.
Tak jest teraz ze mną.
1. Komfort bliskich
Zapomniane klucze do pracy, potrafiły i mnie i moich bliskich doprowadzić do wściekłości. Bo ja z pracy wyjść nie mogłam, a musiałam ją jakoś zamknąć. Efekt? Trzeba zaangażować wszystkich bliskich do znalezienia kluczy (mama) i dostarczenia ich do mnie (Jedyny). Nawet wolę nie myśleć jakie musiało to być dla nich frustrujące. Rzucać plany (w przypadku Jedynego) przez moje nieogarnięcie.
2. Nadprogramowe kilometry
Dodatkowe kilometry to  -w życiu mało ogarniętego człowieka – codzienność. Wracamy z zakupów, wchodzimy do domu i …musimy wrócić. Tym razem po zakupy, bo co z tego, że je zrobiliśmy skoro zostawiliśmy je w sklepie? To samo jest z wyjściem z psem. Trzeba po niego wracać, gdy wyjdzie się „z psem” bez psa. Dochodzisz do pracy i znowu …klucze. Zostawiłeś je w domu i musisz po nie szybko wracać, czasami nawet biec. (to w przypadku otwierania pracy, a nie zamykania jak w pkt.1). Zawracanie to najgorsza rzecz w życiu nieogarniętych ludzi. Ile czasu traci się na zawracanie, zamiast na pędzenie do przodu?
3. Samopoczucie
Tu chodzi raczej o dobry wygląd. Bo jak dobrze wyglądać na kolacji ze znajomymi, skoro przypomnieliśmy sobie o niej 15 minut przed umówioną godziną? W tym przypadku mam swojego osobistego pomocnika, który zawsze w ciągu dnia dzwoni z przypomnieniem, że jesteśmy umówieni. Jednak nie zawsze zadzwoni o takiej porze, która pozwoli na perfekcyjne przygotowanie się do wieczoru. A fajnie byłoby wyglądać jak milion dolarów. Choć raz.
4. Komfort bliskich II
W tym punkcie nie chodzi już o angażowanie bliskich w nasze problemy. Tu chodzi o nieco odwrotną sytuację. Mianowicie, gdy bliscy poproszą nas o coś, bo zabraknie im czasu i wiedzą to już z góry, albo nie mają takiej możliwości załatwienia sprawy, jaką mamy my. I co? Chcesz bardzo pomóc, czujesz się szczęśliwym człowiekiem (czyt.potrzebnym), robi Ci się ciepło na sercu, że możesz odciążyć bliską osobę i …..czujesz się fatalnie, kiedy tego nie zrobisz BO ZAPOMNIAŁEŚ. Bliska osoba czuje rozczarowanie i zawód, Ty czujesz wszystko co najgorsze na raz.

wpid-photostudio_1445680712744.jpg

Ile nieszczęść by nas ominęło, gdybyśmy dobrze wykorzystali czas? Można tylko pomarzyć. A czas? Czas wciąż goni nas :)

W tym roku moja pamięć szwankuje. Zawsze byłam słabo zorganizowana, ale pamiętałam o wszystkim. Moja dezorganizacja była spowodowana raczej słabym zarządzaniem czasem lub jego brakiem. Teraz, gdy potrafię organizować czasem tak aby się nie spóźniać i mieć go na większość wyznaczonych rzeczy, mam problem z pamięcią. A nigdy nie miałam. Ba, w szkole zawsze nazywali mnie SŁONIEM, bo zawsze wszystko, dokładnie pamiętałam.(Serio!) Teraz nawet nie pamiętam co przedwczoraj miałam na obiad. Myślę, że to jeszcze nie Alzheimer, ale zaczyna mnie to niepokoić i co najważniejsze – denerwować. Dlatego postanowiłam wyjść temu na przeciw! Koniec z dziurami w pamięci, bo nawet jeśli będą to ja będę mieć pod ręką pomocnika, który świetnie te dziury zapcha. Taki „zapchaj dziura”.

„Zapchaj dziury” Chmury, czyli jak walczę z niepamięcią.

  • aCalendar – czyli wybawienie, które gości w mym życiu już drugi miesiąc. Zwykły kalendarz na „mądry telefon”, który przypomina mi o każdym spotkaniu i wydarzeniu na jakim mam się zjawić. Dzięki temu, nie jestem umówiona na trzy wyjścia na raz – a już tak bywało.
  • todoist – nie mylić z „list”, tam na końcu jest „ist”. Czyli aplikacja, w której zapisuje co mam do zrobienia. Takie drobne codzienne sprawy, których nie zapisuje w kalendarzu wśród spraw ważnych. Taka krótka (albo długa) lista rzeczy do zrobienia na dziś, która może przypominać Ci alarmem, że jeszcze musisz zrobić to i tamto. Po zrobionej rzeczy możesz ją odhaczyć jako załatwioną. Jest również możliwość ustalenia priorytetu zadania do wykonania oraz jego daty i kilku innych rzeczy, których jeszcze nie rozgryzłam, bo ściągnęłam ją dzisiaj. Ma same dobre oceny, a ja z nią w telefonie czuję się jakaś spokojniejsza.
  • powtarzanie na głos – jest to mój sposób na zapamiętanie czy coś zrobiłam czy nie. Chociaż na samo zapamiętywanie też dobrze wpływa. Ech, ile wieczorów minęło w stresie na rozmyślaniach „zamknęłam biuro, czy nie?” i ile razy prosiłam Jedynego, aby wieczorem, po drodze, sprawdził czy te drzwi zamknęłam. Dlatego teraz ja zamykam biuro, mówię do siebie na głos „ZAMKNĘŁAM” i gdy w domu najdzie mnie wątpliwość to szybko ją przeganiam. Poza tym, jak powtórzę na głos coś o co mnie prosi bliski to zapamiętuję tę rzecz na trochę dłuższą chwilę. Działa!

Póki co, to wszystko. Zamierzam walczyć z moją słabą pamięcią i być super, hiper zorganizowaną jak każda współczesna kobieta oraz powrócić do „słoniowych” lat świetności. Przydałaby się jeszcze jakaś aplikacja na poprawę pamięci. Znacie jakąś? Teraz telefon to mój organ ważny niczym nerki czy serce. Bez niego zaginę w tym świecie. Nie dlatego, że jest tam facebook, tylko dlatego, że tam jest moja pamięć, która na chwilę odeszła ode mnie. Do sukcesu brakuje mi wypracowania nawyku korzystania z „todoist” oraz…pamięci.Trzymajcie kciuki!


Tak pod temat notki, przedstawiam Wam filmy o zaniku pamięci, z którymi tej jesieni mogę się utożsamić, albo chociaż po części zrozumieć bohatera. Polecam gorąco:

  1. „Motyl” – film na podstawie książki o której pisałam tu.
  2. „Zanim zasnę” – GENIALNY :)
  3. „I że cię nie opuszczę” –  film, który doprowadził mnie do łez wzruszenia, zanim się jeszcze zaczął. Wspominałam chyba o tym w którejś notce.
  4. „Pamiętnik” – film na podstawie książki Nicholasa Sparksa, który już tu gościł.

Miłego oglądania, uśmiechu oraz pamięci! :)

* Phil Bosmans.

Advertisements

4 thoughts on “Czy jeszcze pa­miętasz, że zos­tałeś stworzo­ny do radości? *

    • Przez chwilę myślałam, że piszesz o mnie. Świetnie Cię rozumiem. Ja walczę z samoorganizacją swoim mądrym telefonem, ale wolę nie myśleć jakim będę dzieckiem we mgle jak padnie mi bateria czy zapomnę wziąć telefonu ze sobą. Chociaż to ostatnie chyba jest niemożliwe :)

      Lubię to

  1. Do momentu zostania matką zwykle o niczym nie zapominałam. Odkąd nią jestem zdążyłam już 3 razy zostawić torebkę z całym dobytkiem w publicznej toalecie (na szczęście Amerykanie są bardzo uczciwi w tej kwestii i wszystko zwracają do punktu obsługi klienta); wracać do auta sprawdzić czy wyjęłam dziecko z samochodu, którego potem okazało się, że wcale na zakupy nie brałam ;) Zakupy w sklepie też zostawiłam…

    Polubione przez 1 osoba

    • Ja akurat z dobytkiem nigdy nie miałam problemu. Nigdy niegdzie nie zostawiłam torebki, bo ja cały czas, non stop sprawdzam czy telefon, kluczyki i portfel mam. Tego jako roztrzepany człowiek nauczyłam się błyskawicznie, tylko z resztą gorzej…

      Przepraszam, dwa razy MYŚLAŁAM że zgubiłam telefon i dwa razy się myliłam. Raz wypadł u koleżanki w aucie (a ze był rozładowany to co chwilę go nie sprawdzalam), raz nie mogłam go znaleźć w domu ani w torbie, nigdzie! Okazało się, że popsuł mu się głośnik i przestał grać, dlatego jak sama do siebie dzwoniłam to go nie słyszałam (a byłam za granicą to często go nie uzywalam). Gdy zdążyłam go zablokować, dodzwaniając się do kraju znalazł się. Leżał na półce, a nie u taksówkarza na fotelu (tak jak początkowo myślałam).

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s