Wyjście na imprezę, kolację z ukochanym lub na piwo z przyjaciółmi to dla kobiet masa przygotowań. Zawsze chcemy czuć się ładnie i kobieco, dlatego to mężczyźni czekają na nas, nie odwrotnie.
Depilacja, prysznic, balsam, wcieranie olejków w ciało i we włosy, układanie włosów i juz prawie jesteśmy gotowe na imprezę.. Co jeszcze nam zostaje? Skropienie się perfumami i makijaż.

Anna Mucha Źródło: Internet

Zaglądamy do kosmetyczki i czujemy zakłopotanie jeśli zabraknie tam naszego ulubionego kosmetyku, bez którego nie wyobrażamy sobie wyjścia. Dla jednych kobiet problemem może być brak mascary do rzęs, dla drugich problem deficytu waży tyle co puder, jeszcze inne załamane będą gdy odnotują brak kredki do oczu, a dla mnie problem pojawia się wraz ze zniknięciem wszystkiego co dotyczy się ust. Nie wyobrażam sobie zbioru moich kosmetyków bez pomadki, wazeliny, szminki czy błyszczyka. Co prawda, za tym ostatnim najmniej bym płakała. Błyszczyki znajdują się w moim „beauty bag” tylko dlatego, że dostaje je w prezencie.

Zawsze skupiam dużą uwagę na ustach. Zupełnie nie wiem dlaczego, kiedyś już wspominałam o tym na blogu… może dlatego deficyt kosmetyków do ust wydaje mi się najgorszy? Oczu malować nie muszę, mam ciemną oprawę, więc nawet tusz do rzęs w niektórych przypadkach jest zbędny. Cerę zawsze miałam ładną, bez wyprysków, nie świecącą i gładką, więc puder był zupełnie niepotrzebny. To właśnie usta wydawały mi się nie wystarczająco dobre. Tak, zdecydowanie usta spośród elementów twarzy, które podkreślamy makijażem – wymiękają (z policzkami „pyzami” się pogodziłam, mogłabym ważyć nawet i 20 kg, a policzki pyzy by zostały. Znacie jakieś ćwiczenia na policzki? Hahaha). Ciężko o to, żeby podobały mi się na tle gładkiej cery i ciemnej oprawy oczu. Dlatego zawsze w mojej kosmetyczce znajdziemy wszystko co może mnie uszczęśliwić. Dokładniej mnie i moje usta. W każdej torebce mam luzem latający balsam do ust lub wazelinę.

image
Anna Mucha dla ” Wysokich Obcasów” Uwielbiam kobiety pełne życia :-)

Jednak czasy się zmieniają, ja też się zmieniam (i starzeję) i… ostatnio zaczęłam mieć problemy z cerą. Jakiś czas temu zagościł na mej twarzy – pryszcz. Wielki jak Empire State Building. Kiedy zniknął, pojawił się inny. Ten wielkością dorównuje (tak, tak jest ze mną cały czas) wieży Eiffla. Cera ogólnie zrobiła się jakaś brzydsza. Policzki nie są już w jednolitym kolorze i pojawiają się pryszcze. Zupełnie nie wiem jak to ogarnąć. Dlatego też, wraz ze zmieniającymi się czasami i ze zmianami na twarzy, zmieniło się moje być albo nie być. Teraz nie wyobrażam sobie życia bez podkładu i pudru…

A Wy kobietki, co kochacie w swej kWyzwanie blogowe - Tydzień z Save the Magic Moments baner 300 pikseliosmetyczce najbardziej? 💜


Wpis realizowany w ramach akcji „Tydzień z Save the Magic Moments”. Więcej szczegółów znajdziesz >> tu <<, serdecznie zapraszam. 

Reklamy