Witam, Panie Morgan

Powitanie nowego mężczyzny w naszym życiu może być niesamowitym przeżyciem, jakąś zmianą w monotonnej egzystencji, czymś co podniesie nam adrenalinę lub spowoduje, że w naszym brzuchu zalęgną się robactwa, np. motylki.

Byłam na to gotowa. Do spotkania z Panem Morganem przygotowałam się w 3 sekundy. W głowie – jeszcze zanim go poznałam – myślałam o wygospodarowaniu czasu na spotkania z nim, byłam pewna, że nasze „randki” będą trochę trwać (w końcu tyle superlatyw o nim słyszałam!). Nie spodziewałam się, że nasze spotkania skończą się szybciej niż pierwszy sezon.

„Dexter” – bo tak serial o którym piszę się zwie, jest serialem dosyć specyficznym. Tytułowy Dexter Morgan to świetny zabójca, który swoimi okropnymi czynami, pragnie aby świat był „piękniejszy”. Co robi? Zabija.

Jak seryjny morderca może być głównym bohaterem serialu, który odnosi taki sukces? Ano, normalnie. Wystarczy, że zabija gorszych od siebie – takich typowych zwyrodnialców. Przebrnęłam przez 3 odcinki i muszę przyznać, że utwierdziły mnie one tylko w przekonaniu, że za kryminałami – i wszelkimi pochodnymi – nie przepadam. Mimo że Agacie Christie udało się mnie przekonać do tego typu zagadnień to …. Panu Morganowi podziękuję. Nie mój klimat.

Odcinki niby ciekawe, fajne ujęcia, ciekawe zagadki i wątki. Serial z ogromnym potencjałem, ale nie dla mnie. Wolę przebrnąć przez ból brzucha związany z zadomowieniem się skórki od pomidora na moim jelicie, niż obejrzeć pierwszy sezon do końca. Wielkim minusem, oczywiście według mnie, jest aktorka grająca siostrę głównego bohatera. Nie wiem jak ma na imię i zaskoczę Was – nie zamierzam tego sprawdzać. Co było w tej istocie denerwującego? Jej usta. Jestem osobą, która nie patrzy w oczy, na czoło, nos, uszy tylko na usta.. Nie wiem, tak po prostu mam. A ta Pani, tak je dziwnie wykrzywia jak mówi, w ogóle dziwnie je układa, że na żadnej scenie z nią nie mogłam się skupić na niczym innym poza irytacją, która wypełniała mnie po brzegi. Ponadto, każdy bohater był dziwnie podejrzany. Do nikogo nie miałam „zaufania”. Czy o to chodzi w serialach kryminalnych?

Wiem, że nie ocenia się czegoś czego nie obejrzało/przeczytało/poznało się do końca. Jednak ja oceniam (bo na prawdę nie dotrwam do końca sezonu), i co mi zrobicie? :)
Żegnam Panie Morgan!

Advertisements

5 thoughts on “Witam, Panie Morgan

  1. Czytałam dwa pierwsze tomy i podobało mi się. Obejrzałam jedynie pierwszy odcinek serialu i wiedziałam, że to mi wystarczy. Oni wszyscy jacyś tacy neurotyczni mi się wydawali i o ile w książce Dexter robił na mnie dobre wrażenie, tak w serialu wygląda na rasowego psychopatę a zdawało mi się, że chodzi o to, żeby nikt się jego ciemnej strony nie domyślił.
    Ja też raczej patrzę na usta niż na oczy, więc ludzi oceniam nie po kolorze ócz tylko po uśmiechu :-)

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s