Agatha wymiata

Przeczytałam. Moją pierwszą książkę Agaty Christie.
Kryminałów nie czytam. Jak już kiedyś wspominałam, wolę literaturę faktu. Jednak o Agacie słyszałam tyle rzeczy, tyle pozytywnych rzeczy, że nie mogłam jej nie poznać.
Mój chłopak, który jakimś wytrawnym czytelnikiem nie jest, od zawsze szalał na jej punkcie. Dlatego też, zdecydowałam się na poznanie mojej rywalki.
Ponieważ do Agaty mam dostęp niesamowity (do wszystkich 80 wydań jej książek) na początek zdecydowałam się na coś krótkiego.
Stwierdziłam, że to kryminał – jak mi się nie spodoba to szybciej skończę i krócej będę cierpieć.
Jednak po przeczytaniu mojej pierwszej książki Agaty, stwierdzam, że chyba będę pożeraczem kryminałów! Książka była nieziemska! Od razu po przeczytaniu jej, zdałam relacje człowiekowi, który mnie do niej namówił (jej na większy fan, mój chlopak). A on odparł, że wszystkie jej książki są takie świetne i że ani jedna nie jest pisana „na jedno kopyto” (jak w przypadku Sparksa)

„Niespodziewany gość” to kryminał jakiego świat nie widział. Akcja toczy się wokół morderstwa. Jest tak prowadzona, że na OSTATNIEJ stronie czytelnik myśli, że wie kto jest mordercą (przecież to do cholery ostatnia kartka!), że odkrył zagadkę, która próbuje rozszyfrować od 5 strony, aż nagle przeżywa zachwyt i rozczarowanie.

Zachwyt, bo to, że dobrnęło się do ostatniej strony, wcale nie oznacza, że akcja nie obróci się o 90 stopni, 180 czy nawet 360 i wróci do punktu wyjścia. Ostatnia strona to przecież tak mało, w tych 5 zdaniach miałby być totalny obrót sprawy? Niemożliwe. A jednak! Mistrzyni kryminałów Christie, potrzebuje do tego jednego zdania. Ostatniego w książce. Co to oznacza? Że do ostatniego słowa nie będziemy wiedzieć co się stało.  Czy to nie o to chodzi w kryminałach?
Rozczarowanie, dlatego że podczas czytania wspaniałej historii, zaczynamy odnajdywać w sobie detektywa. Zaczynamy myśleć „pff..przecież to oczywiste, że ta/ten jest winny”.. Później, zagłębiając się w historię, zmieniamy kilka razy swoje typy i wybory. Jednak cały czas mamy wrażenie, że wyhaczylismy każdy szczegół, który pozwala nam rozwikłać zagadkę. Zaczynamy myśleć o tym, żeby zmienić pracę i otworzyć prywatne biuro detektywistyczne niczym Malanowski bądź Rutkowski..i dostajemy pstryczka w nos. Od Agaty.

W sumie notka nie jest o książce, tylko o tym jak Agatha wymiata. Jeśli wszystkie kryminały na świecie są pisane w ten sposób to będę je czytać. Teraz zabieram się za książkę „Trzecia lokatorka” i może wtedy napiszę jakaś notkę o tych dwóch książkach. Chociaż nie wiem czy nie będzie brakowało mi słów.

Możecie polecić mi jakaś książkę Agathy? Po która sięgnąć jako trzecia?

Reklamy

3 thoughts on “Agatha wymiata

  1. Pingback: Zwycięzca jest sam | chmurykultury

  2. Pingback: Witam, Panie Morgan | chmurykultury

  3. Pingback: Zwycięzca jest sam | Chmury kultury

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s